poniedziałek, 17 grudnia 2012

W pogoni za Markiem Laneganem...


Mark Lanegan zrobił w tym roku swoim polskim fanom nie lada niespodziankę. Zagrał nie jeden , nie dwa, lecz aż TRZY koncerty w naszym kraju! :) Najpierw w lutym, niedługo po premierze najnowszego solowego albumu pt. "Blues Funeral", odwiedził warszawską Proximę, następnie na początku listopada wystąpił we Wrocławiu oraz Katowicach. Z podkręconym apetytem po koncercie na własnych śmieciach, w imię zasady "rzuć wszystko i jedź na Lanegana", postanowiłam spotkać Mistrza jeszcze dwukrotnie, uprzyjemniając sobie tym samym deszczowy, jesienny czas, którego tak bardzo nie lubię.

Zarówno w Firleju, jak i katowickiej Hipnozie, przed Laneganem wystąpił ten sam zestaw, zaprzyjaźnionych z nim muzyków. Jako pierwszy na scenie pojawił się Lyenn (w zespole Marka dumnie dzierżący bas). Towarzyszyła mu jedynie gitara, której struny muskał z niezwykłą subtelnością i wrażliwością, a całość dopełniał przyjemny dla ucha, doskonale modulowany wokal. Za pomocą wyłącznie tych dwóch instrumentów oraz kompozycji wykonanych w sposób bardzo emocjonalny, Lyennowi udało się wytworzyć magiczny klimat. Czułam się zaszczycona mogąc wysłuchać występu tak wyjątkowego artysty.


Duke Garwood podobnie, jak Lyenn wystąpił jedynie przy akompaniamencie gitary, wydobywając z niej całą gamę rozkosznie pachnących bluesem dźwięków. Wszystko tutaj było spójne: poczochrane włosy, rozpięta koszula oraz dość osobliwy sposób grania, który sprawiał wrażenie nieco niechlujnego. Pomimo, że muzyka Duke'a niezbyt mnie porwała, to sama jego postać i sceniczny wizerunek zaintrygowały. W ostatnim czasie Lanegan pracował wspólnie z Garwoodem nad nowym projektem, także jestem przeciekawa efektów, jakie wynikły z połączenia dwóch tak szalenie interesujących i fascynujących muzycznych osobowości. 


Tuż przed samym Mistrzem usłyszeliśmy dobrze już znaną z poprzedniej wizyty Lanegana belgijską grupę Creature with the Atom Brain, w której udzielają się aktualni muzycy z zespołu Marka. Zaprezentowali niestety krótki, ale bardzo energetyczny i pełen pasji set. Soczyste gitarowe riffy wylewały się ze sceny, bas przyjemnie pulsował, a z mojej twarzy nie przestawał znikać uśmiech. Koleżanki i koledzy, tak się gra rock 'n' rolla!


Chwila oddechu, szybkie uzupełnienie płynów i oto są! Mark Lanegan Band w składzie: Steven Janssens (gitara), Aldo Struyf (gitara, klawisze), Frederic Lyenn Jacques (bas), Jean-Philippe De Gheest (bębny) oraz oczywiście wisienka na torcie - Mark Lanegan. Bez zbędnych słów rozpoczęliśmy niemal półtoragodzinną podróż po bogatym dorobku artysty. Jesienna część trasy łapała się jeszcze pod promocję ostatniego, siódmego solowego krążka, więc repertuar naturalnie zdominowały najnowsze kompozycje. Nie zabrakło jednak miejsca na przypomnienie takich "szlagierów", jak "Hit the City", "Wedding Dress", "Hangin' Tree" (pochodzącego z repertuaru Queens of the Stone Age), "Methamphetamine Blues", czy też "Black Rose Way" wydanego jakiś czas temu na składance, zawierającej niepublikowane dotąd utwory Screaming Trees. Salę wypełniły surowe gitarowe dźwięki, wygrywane przez zaginionego syna Johnny'ego Casha ;), a niski, hipnotyzujący wokal stał się przewodnikiem, oprowadzającym słuchaczy po ponurym wewnętrznym świecie Marka Lanegana. Oklaskom, za które główny zainteresowany skromnie dziękował skinięciem głowy, nie było końca. 


Przy takim nagromadzeniu supportów publiczność wykazała się nadzwyczajną cierpliwością, bardzo ciepło przyjmując wszystkich wykonawców. Chociaż po koncercie dało się gdzieniegdzie zasłyszeć narzekania na brak konferansjerki, nikt nie powinien mieć wątpliwości, że koncerty Lanegana są wyjątkowym doznaniem, w którym muzyka odgrywa centralną rolę. Wszyscy spragnieni bezpośredniego kontaktu z Markiem mogli po występie zamienić z nim kilka słów, zdobyć autograf, lub zrobić pamiątkowe zdjęcie. Legendy głoszą, że niektórym udało się dostąpić niebywałego zaszczytu ujrzenia promiennego uśmiechu Marka Lanegana. ;)

Poniżej setlista z obydwu koncertów:

Wtorek, 6 listopada @ Klub Firlej, Wrocław
Środa, 7 listopada @ Jazz Club Hipnoza, Katowice 
(ze względu na problemy techniczne katowicki set został uszczuplony o utwory "Creeping Coastline of Lights" i "Harborview Hospital")

1. The Gravedigger's Song
2. Sleep With Me
3. Hit the City
4. Wedding Dress
5. One Way Street
6. Resurrection Song
7. Gray Goes Black
8. Devil in my Mind (Smoke Fairies cover)
9. Quiver Syndrome
10. One Hundred Days
11. Creeping Coastline of Lights (Leaving Trains cover)
12. Black Rose Way (Screaming Trees song)
13. Riot in My House
14. Ode to Sad Disco
15. St. Louis Elegy
16. Tiny Grain of Truth
---------
17. Hangin' Tree (Queens of the Stone Age song)
18. Harborview Hospital
19. Methamphetamine Blues

Suweniry:

1 komentarz:

  1. W końcu! Coś napisałaś : ]
    Mam nadzieję, że to jakaś manifestacja i dobry prognostyk dobrze wróżące na przyszły rok ; ]

    OdpowiedzUsuń